Pytania.
Jednym kłębią się w głowach, cisną na usta, nie dają spokoju. Czasem przemkną przez głowę jak ślad po zdarzeniu z przeszłości, jak wyszeptane, głośno słyszane słowa.
Wraz z upływem czasu mamy być ich całkiem sporo. Miotani pomiędzy obowiązkami a rozrywką, moralnością. Mamy marzenia, plany i idee. Widzimy je oczami duszy. Marzeniami, możliwościami, oczekiwaniami staramy się, w tym wszystkim, na milion różnych sposobów wynaleźć patent. Własną wersję tego razu tutaj.
Jakby tu chodziło tylko o coś tak trywialnego. Sytuacja jest nieco bardziej złożona.
Zważywszy na fakt, że wraz z „nurtem historii” przybywa nam, na wielu płaszczyznach, udogodnień, rozrywek i wszelkiego rodzaju zjawisk.
Mechanizmow mających odciągnąć nas od kluczowych kwestii, których zauważenie i akceptacja mogą wywołać potrzebę zadania pytań.
Procesów socjokulturowych ….
Będą tym wyraźnie słyszanym szeptem.
Ostatnimi laty krzyczymy ponownie coraz głośniej; na ulicach, w sieci i to bardzo dobry znak. Objaw tego, że nas obchodzi i nie jest jeszcze wszystkim i do końca obojętne. Taka zbiorowa reakcja — w tym przypadku protest- jest naturalny i wynika z instynktu samozachowawczego naszego gatunku.
Co to za pytania?
Tutaj zaczyna się nasza dyskusja — swego rodzaju wspólna podróż, która mam nadzieje zaprowadzi nas w dające nadzieję obszary i zachęci oraz przekona do działań.